Iza & Konrad – Sesja Ślubna o zachodzie słońca
Jest coś w tych sierpniowych zachodach słońca… pewien rodzaj magii, obok którego nie umiem przejść obojętnie, bez chociaż chwili zatrzymania się na odrobinę zachwytu. Złote, miękkie światło, otulające wszystko co nas otacza, mnie osobiście rozczula i koi jednocześnie.
Są sesje, które planujemy miesiącami, w innych miastach, na tle zabytkowych zamków, skansenów, wielkiej wody czy zachwycających gór. Są również sesje, takie jak ta, które dzieją się, pomiędzy „niczego”, pomiędzy tego co nas otacza, bez większego planu, w zupełnym zaufaniu do tego gdzie poniesie nas nasza wyobraźnia, co zagwarantuje natura… Ale w obu przypadkach i tak to Wy jesteście najważniejsi.
Miłość po prostu jest piękna, sama w sobie, niezależnie na jakim tle ją przedstawimy.
Lubię zdanie „zdjęcia są naszym listem do przyszłości”,jest w nim dużo prawdy, bo wracając do nich za kilka, kilkanaście, lub kilkadziesiąt lat powrócą do nas również te emocje, które towarzyszyły nam w danym dniu/momencie życia.